Aura za oknem może i nie rozpieszcza spacerowiczów jednak dla rowerzystów warunki są węcz idealne. Utrzymujące się 12 stopni i delikatne słońce sprawiają, że wkładany wysiłek i zmęczenie są odczuwane minimalnie. W kończącym się już tygodniu nie próżnowaliśmy popołudniami. Właściwie każdego dnia zaliczyliśmy -dłuższą lub krótszą – wycieczkę. Swoją bicyklową uwagę skoncentrowaliśmy na przelotach po naszej pięknej Suwalszczyźnie. Wszędzie towarzyszyła nam apka – vts.bike – no bo jakże mogłoby jej zabraknąć? Właściwie to sami nie wiemy jak wcześniej mogliśmy bez niej żyć. Jest jak członek rodziny. Może nawet więcej?
Zrobiliśmy kilka pięknych tras krajoznawczo-widokowych. Bo chyba nikt, kto zna Suwalszczyznę nie zarzuci mi, że okolice Hańczy czy też Smolnik (dla niezorientowanych: Wajda kręcił tutaj sceny do „Pana Tadeusza”) nie są przepiękne widokowo. Świadczą o tym rozsiane punkty, z których można upajać się panoramą górek i jezior. Zatrzymać się na chwilę i zatopić w ciszy szmeru traw i błękicie jezior zlewających się z cirrusa wylewających się prosto z niebiańskiego sklepienia. Po chwili relaksu czas na dalsze pedałowanie bo wiosna za pasem a forma nie do końca właściwa. Kolejnego popołudnia wyruszyliśmy na dwukołowy spacer w obrębie miasta, jednak dotknęliśmy ciekawych rejonów. Otóż w odleglości zaledwie 7 kilometrów od Suwałk rozpościera swe skrzydła Wigierki Park Narodowy. I właściwie jakby nie próbować okołować Suwałki to zawsze dotknie się tego zielonego tortu. A przecież grzechem byłoby nie spróbować takiej delicji, którą natura podaje nam na tacy. Napełniwszy płuca tlenem w najczystszej postaci z satysfakcją kierujemy się w kierunku „domowych przystani”. Myślę, że osoby zamieszkujące miejskie „dżungle” nie bardzo mogą sobie wyobrazić, jak łatwo jest mieć na wyciągnięcie ręki park zajmujący 2732 hekterów terenów zielonych, zatopionych w nieskażonych jeziorach. Podobnie jak mieszkający tu „Aborygeni” nie do końca uświadamiają sobie, jak wielkie dobrodziejstwa znajdują się wokół nich. Ot tak na wyciągnięcie ręki. My jednak doskonale znamy skarby tej ziemi i zaprzyjaźniamy się z nimi każdego dnia. Podziwiamy i dzielimy się swoją wiedzą z innymi, promując zdrowy tryb życia połączony z rowerowym mega ekologicznym relaksem.
Do zobaczenia na trasie.

Categories: Wycieczki

0 thoughts on “Codzienna dawka rowerowych emocji”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Wycieczki

Kręcimy kilometry, aż apka trzeszczy

Z tym „kręcimy” to trochę naciągam w swoją stronę ponieważ większości tras jest Marka. Wstaje wcześnie rano spogląda za okno – czy nie pada śnieg – i w drogę. Ja podchodzę do tematu nieco ostrożniej. Read more...

Wycieczki

Holandia w 3 dni?To nic trudnego!

Niderlandy da się zwiedzić rowerem w ciągu przedłużonego weekendu. Taką tezę postawiliśmy przed kilkoma dniami i właśnie ją zrealizowaliśmy. W piątek – 4 września br. dzień zaczął się dość wcześnie, mniej więcej dwa kwadranse przed Read more...

Wycieczki

Na pożegnanie… obmyć w falach Oceanu Atlantyckiego miejski kurz z utrudzonych stóp.

A nasz noclegowy cel, czyli Portimao oddalony był od lotniska o ponad siedemdziesiąt kilometrów. Dotarliśmy bez problemu, chociaż w strugach deszczu. Fajny hotelik przy promenadzie w odległości kilku metrów od plaży. Z jednej strony ocean, Read more...