Wycieczkę do Stavanger pozostawiliśmy sobie na deser. I nie zawiedliśmy się. Wiele miłych zaskakujących sytuacji i wrażeń. W centralnej części 130- tysięcznego miasta mieści się piękny zalew z tryskającą fontanną.

Dookoła klomby pełne kwiatów i ławki zapełnione spacerowiczami. Nieopodal na wzgórzu wznosi się majestatyczna – najstarsza w Norwegii – jedenastowieczna Katedra, która zdawałoby się spogląda na zatokę w oczekiwaniu na gości. Ten widok zatrzymał również i nas na ponad dwie godziny. Wbijający się w nabrzeże fiord, wokół którego rozesłane są klimatyczne kawiarenki, skutecznie przyciągają tłumy turystów. My również nie przepuściliśmy takiej okazji. Nie mogliśmy przecież nie wypić kawy w obecności dostojnej Queen Mary II. Do portu zawitała bowiem jedna z największych i najdroższych na świecie jednostek pływających. Ten zabierający na swoje pokłady prawie 4 tys. osób statek – a ma ich 14-ście – to niemal pływające miasto. Do dyspozycji pasażerów jest teatr i kino, biblioteka, kilka restauracji, kawiarni i barów oraz kasyno. W porcie znajdowało się jeszcze kilka znamienitych jednostek, które uwieczniliśmy na fotkach. Po takich atrakcjach postanowiliśmy ostudzić nasze głowy i emocje rześkim norweskim wiatrem. Popłynęliśmy tramwajem wodnym na pobliskie wysepki. Właściwie ich wielkość nie ma -jak sądzę -większego znaczenia dla ich mieszkańców, gdyż wszystkie były zamieszkane i zagospodarowane. Po powrocie postanowiliśmy jeszcze raz wtopić się w portowe kolorowe uliczki, przyozdobione kwiatowymi kompozycjami. Napotkaliśmy tam również kilka zielonych stworków, czyli popularnych w tej części świata trolli. Dzień i właściwie całą naszą wycieczkę zakończyliśmy nad malowniczym jeziorkiem, na brzegu którego w skale wbite są trzy miecze. Sverdi i Fjell to symbole zjednoczenia Norwegii w jedno królestwo i pamiątka wielkiej bitwy z 872 roku. Jest to jednocześnie miejsce spotkań rodzinnych i piknikowych. Odbywają się tu również plenerowe spotkania entuzjastów wikingów. Powrót do hotelu zajął nam grubo ponad godzinę. Jednak dla takich widoków i emocji wizualno-duchowych warto było. Ostatnia kolacja, herbata i…no właśnie. Następnego dnia wczesna pobudka i poranny samolot do kraju.

Podsumowując: piękne widoki, dużo wody, gór i zieleni; pogoda niekoniecznie kapryśna i chłodna jak głosi plotka bo na rower i wspinaczkę w sam raz; infrastruktura rowerowa i turystyczna do pozazdroszczenia. Mały minus? Nasze zarobki znacznie odbiegają od obowiązujących tam cen.

Jednak My tam byliśmy a to znaczy że Polak potrafi poradzić sobie z każdą niedogodnością, jeśli tylko tego bardzo pragnie.

Categories: Wycieczki

0 thoughts on “Kawa w towarzystwie Królowej Mery drugiej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Wycieczki

Zapraszamy bo popieramy działania suwalskich szeryfów

„W rozpoczętym już sezonie rowerowym wspólnie zadbajmy o bezpieczeństwo na drogach i ścieżkach rowerowych. 21 maja (niedziela) 2017 roku, w ramach akcji „Kręci mnie bezpieczeństwo”, spotkajmy się w Suwałkach na placu przy kościele, przy ul. Read more...

Wycieczki

Rowerowy wypad Rzeszów – Suwałki osiągnięty

Trasa nie była łatwa, ale za to przyjemna, tymbardziej, że przyświecał nam szczytny cel. Pomimo zmiennej aury, dojechaliśmy szczęśliwie do domu. …i dojechałem tu gdzie nawet w lato można spotkać białe niedźwiedzie… Już dawno mnie Read more...

Wycieczki

Choinka i spacer w przeddzień astronomicznej zimy!

Choinka i spacer w przeddzień astronomicznej zimy! Początek astronomicznej zimy wypada 21-go grudnia, czyli w środę. Będzie to jednocześnie najkrótszy dzień w roku. Potrwa zaledwie 7 godz. 43 minuty. Zjawisko to przyjęło się nazywać przesileniem Read more...