Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w sobotę po godzinie 9-tej. Pierwszy śniadaniowy przystanek został przewidziany w Sejnach. Rozlokowaliśmy się w pobliżu bazyliki, w blasku której gasiliśmy pragnienie owocowymi lodami. Dojazd do granicy państwa i jej przekroczenie przebiegło bardzo sprawnie. Tu podzieliliśmy się na trzy zespoły dwunastoosobowe, zgodnie zresztą z litewskim prawem drogowym. Pierwszym miasteczkiem były Łoździeje. Tu zaopatrzyliśmy się w razowy chleb i słoną zdrowotną wodę mineralną. Do celu pozostał nam 20-kilometrowy odcinek a całodzienną trasę zamknęliśmy dystansem 79 kilometrów. Baza noclegowa niezwykle urokliwa bo usytuowana bezpośrednio nad jeziorem Metelys. Woda ciepła i czysta – wszakże to park narodowy. Nasze obozowisko liczyło 17 namiotów. Warunki przyzwoite jak na leśny kemping. Śpiew ptaków, słoneczko i czysta woda- czego można więcej wymagać? No chyba tylko wieczorem komarów, które niestety nas nawiedziły. Jednak dym ogniska skutecznie je odstraszał a biwakowa kiełbaska smakowała jak w dzieciństwie. Noc była ciepła, chociaż jak zwykle za krótka.
Rano skuteczną pobudkę zafundował wszystkim Rysio, który przechadzał się wokół namiotów z włączonym budzikiem. Po porannej toalecie, śniadanku i kawce nastąpiło pakowanie pokrytych jeszcze rosą namiotów oraz sakw i plecaków. Pierwszy odcinek nowej trasy dał nam w kość – był górzysty i kręty. Następne kilometry również okazały się niełatwe. Górki były łagodne ale z długimi podjazdami a wschodzące słońce dawało pierwsze oznaki zapowiadającego się upału. Pierwszą dłuższą przerwę śniadaniową zrobiliśmy w miasteczku Daugai. Część wycieczkowiczów posilała się, inni zaś uzupełniali płyny a jeszcze inni zafundowali sobie krótką drzemkę. Kolejny odcinek wycieczki wiódł poprzez znane nam miasto Alitus (Olita) a tuż za nim przekroczyliśmy Niemen. Tu zaczerpnęliśmy łyk źródlanego powietrza i wody z bidonu. Za kilkanaście kilometrów miał być obiad i był, tylko nie dla mnie. Miałem dwuminutową przerwę techniczną i peleton znikł za zakrętem. Gdy dojechałem do najbliższej miejscowości nie zauważyłem żadnego kolarza i popedałowałem dalej. Po około 10-ciu kilometrach drogi zorientowałem się że coś jest „nie halo”. Wszyscy ustawili rowery za żywopłotem i dlatego nie widziałem ich z drogi. Straciłem wspólny obiad a zyskałem możliwość zatrzymania się przy 150-letnim polskim cmentarzu i kaplicy. Na ostatnim przystanku noclegowym zameldowałem się jako trzeci przy stanie licznika 110 kilometrów. Noc spędziliśmy w polskiej mieścince Biała Waka. Z uwagi na nocne opady udało nam się przekonać przedstawicielkę starostwa, by użyczono nam na nocleg sali sportowej w polskiej szkole. Wieczorem udało się nam dodatkowo zorganizować delikatne ognisko.
Ranek był rześki i deszczowy. Do samego Wilna padał a wręcz lał deszcz. Wszyscy przemoknięci, jednak pełni radości wewnętrznej dotarliśmy przed oblicze „Pani co w ostrej świeci bramie”.
Przywitanie pielgrzymów pieszych, jak zawsze bardzo widowiskowe i uduchowione. Strzelające iskry i dym rac są spektakularne i robią wrażenie na wszystkich. Również oddanie hołdu i czci „królowej świata” przez młodych ludzi w pozycji leżącej również budzi swoiste refleksje.
Po południu zwiedzaliśmy starówkę i okolicę. Nie mogliśmy oczywiście nie odwiedzić Marszałka i jego legionistów na Rossie.
III rowerowa wycieczko-pielgrzymka z Suwałk do Wilna jest, jak co roku, ogromnym przeżyciem zarówno w sferze fizyczności – jak dla mnie niemały wysiłek – jak i w sferze duchowości i głębokich przemyśleń.
Cała trasa obejmowała 220 km.
Do następnego wileńskiego wyjazdu za rok.

 

Categories: Wycieczki

0 thoughts on “Suwałki – Wilno – trasa zdobyta w dwa dni”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Wycieczki

Rowerami do zamku Jaćwingów

Pogoda podczas event’u wymarzona – słoneczko i lekki wiatr. Trasa mierzyła około 50-ciu kilometrów. Wiodła wśród malowniczych zakątków Suwalszczyzny. Zaczęła się od miejskiego Zalewu „Arkadia” a następnie prowadziła wzdłuż rzeki Czarna Hańcza, poprzez miejscowości Biała Read more...

Wycieczki

Błękitna Laguna i Olbrzymy z Gozo

Nie wszędzie da się dotrzeć rowerem, zwłaszcza gdy do pokonania jest morze. Dzisiejsza podróż to właściwie dwie odrębna wycieczki. Pierwsza dotyczyła wyprawy na oddaloną zaledwie 5 km niedużą wysepkę Comino, która słynie z kryształowo czystej Read more...

Wycieczki

W wiecznym mieście – wieczne słońce

Wizyta w Rzymie to typowy męski wypad w doborowym trio, czyli Marek, Krzysztof i Kacper. Można by rzec familia-da. Termin wycieczki przypadł na połowę listopada. W Polsce deszcz i chłód a na Półwyspie Apeninskim ponad Read more...