Najbliższy tydzień upływa pod znakiem odwiedzin tych, których już z nami nie ma. I z tego powodu nasunęło mi się kilka refleksji, które mi towarzyszyły podczas odwiedzin miejsc „wiecznego spoczynku” w europejskich stolicach.
To niezwykłe uczucie wejść do miasta pełnego zabudowań, ozdób i kwiatów, szerokich ulic bez chodników, gwaru i tłoku. Przetoczyła się mi nawet myśl, że skoro to miasto – to może „pozwiedzać” je na rowerze? Jednakumieszczony przy monumentalnej bramie znak „zakaz wjazdu”, szybko rozwiał moje wątpliwości.
Pomyślałem sobie – rowerem byłoby sprawniej- ale czy o szybkość w tym wszystkim chodzi? Raczej refleksja i zaduma zdominowały te przestrzenie. Majestatyczne – często strzeliste, ale i w kształcie rotundy – budowle niczym zminiaturyzowane pałace stoją w równych szeregach i spoglądają na przechadzających się gapiów. Każdej z nich nadano indywidualny numer porządkowy, niejako adres zamieszkania po śmierci.
Ciekawska gawiedź przez szklane drzwi próbuje dostrzec „coś”, czego ludzkim okiem nie widać. Odkryć „coś”, co jest tajemnicą nieodkrytą. I choć świadomość podpowiada, że jest tyle, ile widać, podświadomość mówi, że jest „coś” więcej, co rozciąga tajemnicę o dalekiej wędrówce w lepsze i nieznane jutro.
Dość tych tajemnic!
„Miasta umarłych” to ogromne nekropolie, najczęściej z wiekową tradycją. Powstały w największych stolicach świata. Mi udało się dotrzeć do kilku z nich, min. w Paryżu, Madrycie, Rzymie, Wilnie czy Lizbonie. Oczywiście Warszawskie Powązki jak najbardziej wpisują się w powyższe klimaty. Wszystkie te miejsca nie przypominają znanych nam na co dzień miejsc spoczynku. Misterna praca wykończeniowa poszczególnych grobowców to istna wirtuozeria i niesamowity kunszt mistrzów, którzy to tworzyli. Każda budowla zaskakuje wykonaniem i odmiennością, chociaż wszystkie służą jednemu celowi – pochówkowi.
Spacerując ulicami „miasta umarłych” zauważyłem jeszcze jedną właściwość. Otóż w każdej z kwater swoje miejsce znalazło od kilku do kilkunastu nawet osób. Świadczy to niewątpliwie o tym, że ich stan nie stanowił przeszkody. Oni nazawsze pozostaną razem – całymi rodzinami. Ta więź często sięga znacznie głębiej, bo w tych domach-grobowcach znajdują się również osoby związane przez całe życie z domownikami i posługą np: kamerdyner, niania, ogrodnik.
I tylko cisza i wieczny spokój przypominają o tym, że to „miasta umarłych”, bo wszystko inne pozornie jest takie samo.
W tych nadchodzących szczególnych dniach, mających na celu uczczenie tych którzy odeszli, może warto wybrać się na dłuższy spacer na jedną z nekropolii i zapalić symboliczne światełko nie tylko na grobie znanych i bliskich osób, ale właśnie na zapomnianym, zaniedbanym i opuszczonym grobowcu.
Motto Lizbońskiego „miasta umarłych” brzmi „Cemitério dos Prazeres” co znaczy „Cmentarz przyjemności”.
Wszystkim naszym sympatykom życzymy refleksyjnego i nastrojowego odpoczynku.

 

Categories: Wycieczki

0 thoughts on “Melancholijna podróż do „miasta umarłych””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Wycieczki

Rowerowa ekwilibrystyka, czyli jazda po Suwalszczyźnie

Sobota zapowiadała się przyjaźnie, była słoneczna i ciepła. Aura wręcz wymarzona dla uczestników rajdu o tajemniczej nazwie „Bajkowy weekend rowerowy”. Kolarze wystartowali w trzech grupach w kierunku północno-wschodnim, południowym i zachodnim. Każdy mógł dostosować swoje Read more...

Wycieczki

Z wizytą u Jaćwingów i Bałtów, czyli historia naszych przodków.

Wczoraj odbył się kolejny, bo już III rajd po naszej przepięknej Suwalszczyźnie, tym razem pod hasłem „Północ”. Organizatorem imprezy był suwalski OSiR. Wystartowaliśmy spod hali miejskiej nad rzeką Czarną Hańczą. Zebrała się bardzo fajna grupa Read more...

Wycieczki

W odwiedzinach u „Pana Tadeusza”

Ostatnia wycieczka za miasto była nieco dłuższa niż zwykle. Odwiedziliśmy okolice Smolnik, Rutki Tartak i Wiżajn. Znawcy krajobrazów mówią o tych terenach „małe Bieszczady” i według mnie mają rację. Ogrom lasów i wzniesień a za Read more...