W Santander – jak przystało na północną Hiszpanię – aura powitała mnie podmuchem chłodnego wiatru i granatem kłębiących się chmur. Niewiele w tym przywitaniu optymizmu jak na pierwszy dzień mojej rowerowej wyprawy.
Mój cel to Santiago de Compostela. Dystan, jaki dzieli mnie od położenia, w którym obecnie jestem do mety, to jakieś 600-kilometrów. Ale aby ruszyć musiałem zrekonstruować rower, który zabrałem z Polski.
Jako, że mam tylko bagaż podręczny – sakwy – trochę się natrudziłem, aby rozłożyć go na czynniki pierwsze. Podczas majsterkowania najwięcej czasu zabrało mi ubieranie się i częściowe zdejmowanie z siebie ubrań, gdyż albo okropnie wiało, albo świeciło upalne słońce.
W końcu ruszyłem w miasto. Dotarłem do centrum. Zjadłem batonik pod palmą podziwiając katedrę Nuestra Seńora de la Asuncion – czyli Matki Bożej Wniebowziętej – i ruszyłem nad bulwar. Wody zatoki Biskajskiej nie zachęcały do kąpieli. Od zanurzenia weń dłoni skręciły mi się manetki na kierownicy. Z zaciekawieniem obejrzałem nieco futurystyczną bryłę Centro Botin. Chciałem zajrzeć do środka. Niestety, obowiązjue zakaz wstępu z rowerami zarówno na taras widokowy, jak i do galerii. Rozumiem, że bez fraka…. ale w czym im rower przeszkadzał….?
Dalej pognałem ulicami tego dwustutysięcznego grodu w kierunku szlaku św.Jakuba. Tak minął mi ranek i poobiedzie – bez obiadu…gdyż miałem kanapki – ale dokąd uda mi się dotrzeć i co zastanę wieczorem – o tym opowiem już jutro. Jak przeżyję?!

 

Categories: AktualnościWycieczki

0 thoughts on “W Santander”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Wycieczki

Aktywni i młodzi ?

Jak co dzień wstaliśmy rano, chociaż mogliśmy poleniuchować sobie ? Skorzystać z dnia, wolnego od pracy. Pospać troszkę dłużej, a później na spokojnie wyszykować się na procesję Bożego Ciała. Jednak my postanowiliśmy rozpocząć dzień aktywnie. Z Read more...

Wycieczki

Rowerowa codzienna dawka emocji

Nie bacząc na pogodę codziennie, począwszy od niedzieli, robiłem kilkukilometrowy spacer rowerowy. Początek tygodnia był bajecznie słoneczny i kwitnący, tylko wczoraj rozpętały się burze. Ciepły wiaterek wykorzystałem na rajdzik po lesie i nad jeziorem a Read more...

Wycieczki

Sylwestrowy bal rowerowy

Ostatni dzień starego roku postanowiliśmy zakończyć spędzając go na długim rowerowym spacerze. Wszystko udało nam się zrealizować i było wspaniale. Z Suwałk wystartowaliśmy około 9-tej. Powietrze było rześkie, czyli nie za zimno ale i bez Read more...